Labels
.
Abu Dhabi
Australia
Austria
Brunei
Bulgaria
Chiny
Filipiny
Francja
Grecja
Gualemala
Hong Kong
Indonezja
Irlandia
Islandia
Japonia
Kambodza
Korea Pd
Kosovo
Kostaryka
Kuala Lumpur
Kuba
Laos
Macedonia
Malezja
Meksyk
Mongolia
Myanmar
Nepal
Nowa Zelandia
Polska
Qatar
Rosja
Singapur
Slowacja
Sri Lanka
Szwajcaria
Szwecja
Tajlandia
Turcja
Tybet
USA
Wietnam
Wlochy
Friday, 9 April 2010
Nusa Lembongan
Odplyw, woda po kolana w calej lagunie wiec wszysci to wykorzystuja do sadzenia i wyciagania wodorostow. Tylko Milla ma to w nosie i bawi sie jak zwykle




Thursday, 8 April 2010
Nusa Lembongan
Nusa Lembongan
Nusa Lembongan
Zaparoszono nas na wesele. Szkoda ze malo rozumielismy z tego co sie dzialo. Muzyka byla sliczna, tradycyjne bebny (chyba wiecej niz 20 ich bylo).


Mala wzbudzala przynajmniej tyle zainteresowania co panna mloda

Taki mielismy widok z pokoju.

Chlopcy robia zakupy. Na targu mozna bylo kupic banany, kokosy albo ryby.
Mala wzbudzala przynajmniej tyle zainteresowania co panna mloda
Taki mielismy widok z pokoju.
Chlopcy robia zakupy. Na targu mozna bylo kupic banany, kokosy albo ryby.
Monday, 5 April 2010
Habemus internet!
Tuesday, 30 March 2010
Nusa Lembongan
Kiepsko z internetem na tej naszej wysepce. Pozatym ekran od naszego komputera nie przezyl kapieli, wie zdjec na pewno przez chwile nie bedzie.
Q kazdym razie wszystko jest dobrze, wysepka slizna, spokojna i baardzo ciekawa. LUdzieie mieszkaja tu z chatkach z bambusa i trzcimy, jedza ryz, kokosy, banany i ryby w rozych kombinacjach na kazdy pozilek. Sa przemili.
Tak wiec siedzimy sobie pod parasolami pijac soki bananowo kokosowe, kapiemy sie na zmiane w basenie i w morzu. Oskar przez dzien spi na lezaku pod palma i czekamy az Jacek wrozi ze swojego kursu nurkoawnia.
Jutro wynajmujemy lodke i plyniemy na druga strone wyspy zobaczyc las namorzynowy i rafe (tym razem Jacek zostanie na lodce pilnowac Mi i Os a ja bede plywac). Pojutrze wracamy na Bali, chyba wynajmiemy auto i pojezdzimy sobie dookola.
Przepraszam za wszystkie bledy, ale nie wzielam okularow i pisze po omacku..
Q kazdym razie wszystko jest dobrze, wysepka slizna, spokojna i baardzo ciekawa. LUdzieie mieszkaja tu z chatkach z bambusa i trzcimy, jedza ryz, kokosy, banany i ryby w rozych kombinacjach na kazdy pozilek. Sa przemili.
Tak wiec siedzimy sobie pod parasolami pijac soki bananowo kokosowe, kapiemy sie na zmiane w basenie i w morzu. Oskar przez dzien spi na lezaku pod palma i czekamy az Jacek wrozi ze swojego kursu nurkoawnia.
Jutro wynajmujemy lodke i plyniemy na druga strone wyspy zobaczyc las namorzynowy i rafe (tym razem Jacek zostanie na lodce pilnowac Mi i Os a ja bede plywac). Pojutrze wracamy na Bali, chyba wynajmiemy auto i pojezdzimy sobie dookola.
Przepraszam za wszystkie bledy, ale nie wzielam okularow i pisze po omacku..
Wednesday, 24 March 2010
Nusa Lembongan
Jutro odplywamy z Bali i plyniemy na Nusa Lembongan. Malo prawdopodobne ze bedziemy miec internet wiec odezwiemy sie jak wrocimy.
Sanur
"nasz basen"

I nasza restauracyjka. Oskar pochlania sniadanie i biegnie do wody, a my mozemy w spokoju dopijac kawe.

Takie smieszne picia znalezlismy. Potem okazalo sie ze to z nosorozcem to jest jakies lakarstwo (na co?) ziolowe. Drugie to ohydna (przez samo h tym razem ;) gazowana kawa.

Siesta w sklepiku

Sprzedawczyni talerzykow z ofiara dla bogow. Te talerzyki leza wszedzie i ciezko nie wjechac na nie wozkiem.

No i w koncu plaza.

I nasza restauracyjka. Oskar pochlania sniadanie i biegnie do wody, a my mozemy w spokoju dopijac kawe.
Takie smieszne picia znalezlismy. Potem okazalo sie ze to z nosorozcem to jest jakies lakarstwo (na co?) ziolowe. Drugie to ohydna (przez samo h tym razem ;) gazowana kawa.
Siesta w sklepiku
Sprzedawczyni talerzykow z ofiara dla bogow. Te talerzyki leza wszedzie i ciezko nie wjechac na nie wozkiem.
No i w koncu plaza.
Monday, 22 March 2010
Indonezja!!!
Od 3 godzin jestesmy na Bali! Jest ciemno, goraco i pachnie morzem. Nawet nie wiem za bardzo jak nasz domek wyglada z zewnatrz, ale chlopcy byli sie juz kapac w basenie.
Plan na jutro: zaraz po sniadaniu kupic Oskarowi wiaderko i lopatke a potem juz tylko plaza! No i masaz :)
Plan na jutro: zaraz po sniadaniu kupic Oskarowi wiaderko i lopatke a potem juz tylko plaza! No i masaz :)
Saturday, 20 March 2010
Motylki
Olbrzymie, ochydne robale byly, a mialy byc kolorowe motylki. Byly wszedzie, we wlosach, na rekach, pod butami. Wilgotno i lepko, i wszedzie kawalki skrzydelek. Wlasciwie skrzydel, bo niektore mialy wielkosc dloni. I to wstretne wrazenie ze ciagle cos gdzies po mnie chodzi... Ale chlopcom sie podobalo.


To jegomosc z poprzedniego zdjecia. Tutaj od spodu w trakcie wykonywania blizej nie zdefiniowanych czynnosci fizjologicznych. A bylo tego duzo :)





A na zwienczenie dnia poszlismy do parku zeby Oskar pozbyl sie resztek energi. Milla spokojnie lezala w cieniu i czytala ksiazke.
To jegomosc z poprzedniego zdjecia. Tutaj od spodu w trakcie wykonywania blizej nie zdefiniowanych czynnosci fizjologicznych. A bylo tego duzo :)
A na zwienczenie dnia poszlismy do parku zeby Oskar pozbyl sie resztek energi. Milla spokojnie lezala w cieniu i czytala ksiazke.
Subscribe to:
Posts (Atom)