Friday, 19 March 2010

Chow Kit

Dzieciarrnia wczesnie sie dzis obudzila (tzn 8.00) wiec chcialismy skorzystac z okazji i wyjechac na Petronas Towers. Bilety sa "za darmo i dla wszystkich", co w praktyce znaczy ze trzeba stac w kolejce przed otwarciem okienka i potem juz z biletem kolejny raz ustawiac sie w ogonku do windy. Bilety zaczynaja wydawac o 8.30, dotarlismy tam o 8.45 i juz cale 200 biletow bylo rozdane.

Pojechalismy wiec szukac czegos dobrego na sniadanie w Chow Kit, prawdziwej malezyjskiej czesci miasta z wielkim bazarem ktory tetni zyciem,


Tak robi sie mleko kokosowe. Rozcinaja kokosy na pol, wyskrobuja z nich miazsz i wyciskaja z niego mleko. Wkladaja przy tym rece do maszyn kompletnie bez zabezpieczenia.


Przyprawy


Opalanie kurczakow


Przy kazdym stoliku jest takie urzadzenie do mycia rak


Nasze dzisiejsze sniadanie, tradycyjne malezyjskie. Banany i ryz albo ziemniaki i kokos, ewentualnie kokos i ryz, albo wszystko razem. Pieczone albo gotowane na parze w malych paczuszkach z lisci bananowca. Pyszzne!

Orchidee i Little India

Mielismy isc rano do meczetu Jemek, nawet wyjatkowo udalo nam sie wyjsc o przyzwoitej porze. Trafilismy. Tylko pod brama okazalo sie ze jest piatek, wiec niewierni nie sa wpuszczani. Szybka zmiana planow - ogrod orchidei i hibuskusow. A potem kolacja w dzielnicy hinduskiej, bo od tygodnia jemy u chinczykow i chcielismy zmiany.





KL tez ma swoja Nowa Hute


Zamiast pieszo ogladalismy miasto z okna kolejki.

Thursday, 18 March 2010

Bird Park

Rano nam nie wyszlo. Najpierw Oskar mial wpadke i trzeba bylo wracac sie zeby go myc i przebierac, potem Milla, a ze nie mielismy akurat pieluch ze soba to po raz drugi wracalismy sie. Zamiast planowanego meczetu skonczylo sie na lodach i krotkim spacerze.

Po poludniu juz nawet nie placowalimy ze zobaczymy cokolwiek wiecej niz "ptaszki". I cale szczescie! Bylo ich tyle ze na kilka dni by wystrczylo. Oskar byl bardzo zainteresowany, ciagle pytal sie o dzioby, nogi, jedzenie i cokolwiek innego.

Zdjecia sa nie po koleji, i to bardzo, ale juz tak zostanie, bo ananas pokrojony czeka i Jacek z filmem :)

Jacek chcial poznac indonezyjskie jedzenie... Ladnie smakuje, ale mam nadizeje ze w Indonezji bedzie lepsze..


Nie tylko ptaki mieszkaja w awiarium


Ta pani robi nam mrozona czekolade i nalesniki z bananami





Oskar sprawdza caly czas mape zebysmy sie nie zgulibi






Wczoraj...

...chcielismy isc do awiarium, podobno najwiekszego na swiecie. Po drodze znalezlismy wielki plac zabaw i z niego zkorzystalismy (Oskar korzystal z placu zabaw a my ze spokoju), i jak to czesto bywa, jak juz dotarlismy do ptaszkow wszystko bylo juz zamkniete..





Milla lezala zachwycona i z niedowierzaniem patrzyla sie na wyczyny swojego braciszka

Wednesday, 17 March 2010

Tuesday, 16 March 2010

Dzungla

Bylismy dzisiaj w ostatnim kawalku pierwotnej dzungli ktora pokrywala jeszcze 150 lat temu to co dzisiaj jest metropolia. Przeszlismy sie tylko chwilke i stwierdzilismy ze lepiej bedize jak wrocimy jutro rano i przejdziemy sie z przedownikiem.





POtem mielismy isc na plac zabaw, ale ktos zle czytal mape...



Bylo nam strasznie goraco, wiec stwierdzilismy ze idziemy na luksusowe lody w wiezach Petronas. Wszystkim sie spodobalo.




Petronas Towers

Monday, 15 March 2010

Ostatnie zdjecia z Emiratow






Meczet Szejka Zajeda to osmy najwiekszy meczet na swiecie, otwarty 2007. Nie tylko olbrzymi, ale naprawde przepiekny, caly z bialego marmuru, podlogi w perlowych mozaikach, 24 karatowe zloto za zwienczeniach kopul, krysztaly Svarowskiego na lampach i w szybach drzwi. Lazienki i sale do obmywania mygladaja tam lepiej niz w Palacu Emitarow nawet!

Wchodzic do srodka moze kazdy, trzeba miec przykryte cale rece i nogi (wszyscy), Jezeli ma sie dekold to prosza zeby go zakryc chusta. Do sal modlitewnych mozna wchodzic tylko po to zeby sie modlic, ale powiedziano nam ze mozna sie modlic do kogo sie chce, jezeli tylko robi sie to po cichu. Zdjec w srodku oczywiscie nie moznabylo robic.

Swiat Oskara

Z jego perspektywy zupelnie inaczej musi to wszystko wygladac. Po angielsku mowi "hello" i "what's your name", ale komunikacja niewerbalna jest u niego bardzo bogata i ladnie sobie radzi. Czesto ludzie, najczesciej Chinczycy, podchodza do niego i lekko go szczypia po rekach zeby sobie dotknac bialego dziecka, wiec on teraz zaczal im robic to samo. I smieje sie tak samo jak oni jak to robi. No i rodzice wszystkich malych dziewczynek chca zeby sie nimi interesowal.




Jesszcze zaleglosci - Al Ain

W Emiratach chcielismy zobaczyc cos wiecej niz Abu Dhabi. Wybor padl na Al Ain, oaze na granicy z Omanem.

Cala droga od Abu Dhabi do Al Ain to 135km autostrady przez pustynie. Na horyzonce nie ma nic oprucz piasku, czasem widzielismy wielblady. Ale po obydwu stronach drogi posadzone byly palmy i kwiaty, przez cale 135km, oczywiscie nasztucznej glebie i sztucznie nawadniane. Stosunkowo niedalego Abu Dhabi byly tez farmy gdzie hoduje sie wielblady i owce - a obok nich osiedla zbudowane z blachy falistej i kartonu, prosto na goracym piasku. Mieszkaja w nich ludzie ktorzy buduja Abu Dhabi za okolo 10 dirhamow za dzien (1€), a wode kradna z wodociagow dla wielbladow...

Samo Al Ain wyglada zupelnie przyjemnie. Takie sobie Krzeszowice na pustyni, bezpretensjonalne miasteczko. Jedyna roznica to ze w centrum jest gaj palmowy a w nim pieknie spiewajace ptaki.





Jeszcze z Abu Dhabi

Widok z centum


Czekajac na autobus w "naszej" czesci miasta. Bylo to praktycznie na pustyni, ostatnie domy a potem juz tylko piasek i piasek



U Dale, Kanadyjczyka u ktorego mieszkalismy


Pierwsze minuty po wyjsciu z budynku lotniska. Po miesiacach szwedzkij zimy nasze oczy nie byly przyzwyczjone do slonca

Tak w ogole, top strasznie dziwne miasto. Wszystko co jest zostalo wybudowane w ciagu ostatnich 30 lat, nie ma kompletnie nic starszego. Stare miasto to wlasnie kilka ulic z najstarszymi budynkami (z lat 80) chociaz wygladaja jakby mialy juz ze sto lat.
Wyszystko jest ogromne i najczesciej zlote, albo malenkie i strasznie brudne. Wielkie nowoczesne wiezowce ktore maja na parterze strasznie ciasne i smierdzace restauracje hinduskie.

Jeszcze dziwniejsze jest to ze tu prawie nie ma Arabow, stanowia oni 13% ludnosci. Polowa to Hindusi, potem Pakistanczycy i Filipinczycy i oni wszyscy chodza w swoich tradycyjnych ubraniach. Dlatego tez bardzo malo widac kobiet o zakrytych twarzach, wiekszosc ma europejskie ubrania albo kolorowe sari. Kobiety ogolnie moga chodzic wszedzie, nie ma miejsc tylko dla mezczyzn,ale sa takie ktore sa zarezerwowane tylko dla pan i rodzin (tzn. zakaz wstepu maja samotni mezczyzni), np przody autobusow, osobne sale w restauracjach itp.