Tuesday, 13 March 2012

Procesja








Nie jestem do konca pewna, ale chyba ktos znaczacy umarl i szla dzisiaj procesja pozegnalna. Wydaje mi sie ze to wlasnie trumne ze zdjeciem jegomoscia niesion. Oczywiscie wszyscy w tradycyjnych strojach niesli czterometrowego konia z drewna i rzezbe faceta z glowa malpy i futrem na klacie i w uszach. Sterty slicznie ulozonego kolorowego ryzu, kwiatow, bananow w ofierze dla Bogow, ktore niedlugo pozniej wygladaly jak gora smieci.

Sumatra

z Sumatry zdjec nie bedzie... Bieda, straszny brud wszedzie i takie zanieczyszczenie Slask przy tymto dziewicze tereny. Ludzie chyba rzadko widuja bialych sadzac po tym jak na nas sie rzucali, szczegolnie maluchom to przeszkadzalo. I ciagle tylko gado-gado do jedzenia (zimny makaron z ogorkami i ziemniakami, polany ostrym sosem z orzeszkow ziemnych).

Tysiace ludzi, ktorzy nie maja nic (gumowe klapki to juz wielka inwestycja) i male dzieci pracuja. Nawet te drozsze hotele strasznie brudne... Wsiedlismy w samolot i jestesmy na Bali!

Bintan cd3




Bintan cd2






Jeszcze zdjecia z Bintan. Wieczorna praca, czyli zbieranie kokosow.

Bintan cd.





Bintan

Potem poplynelismy na Bintan, tylko 10km w lini prostej od Singaporu ale ma sie wrazenie jakby to byl zupelnie inny swiat. Dzungla, brud, bieda, ale tez piekne plaze.Mieszkalismy w tradycyjnych domkach pod palmami kokosowymi, prad mielismy przez 3 godziny dziennie i nie bylo cieplej wody.


Zdjecie ponizej jest zrobione w Tanjung Pinang, znaszego pokoju z widokiem na morze :)




Singapur






Lot minal bardzo gladko i przyjemnie, maluchy byly bardzo zainteresowane podczas pierwszego lotu (7h), potem podczas przesiadki szaleli w malpim gaju, ktory okazal sie byc jedynym plusem lotniska w Doha. Drugi lot calkowicie przespali i obudzili sie ze swietnymi humorami w Sinpapurze.


Przespalismy 13godzin i poszlismy zwiedzac..

Friday, 9 March 2012

Jedziemy

Troche z opoznieniem, ale blog wraca do zycia!
Byly problemy z haslem (jakis dran wlamal mi sei do poczty), utopilam telefon, ale pozatym wszystko swietnie.

W Singapurze bylo bardzo przyjemnie, szkoda tylko ze tak krotko, ale wrocimy tam za niedlugo.

Teraz jestesmy na Bintan, ale jutro juz plyniemy na Sumatre.

Monday, 8 November 2010

The story continues...


Zmienil sie wymiar naszej wyprawy, nie jezdzimy po nowych ladach ale za to odkrywamy na nowo przedszkole, prace, codziennosc w jednym miejscu - to moze byc tak conajmniej tak samo ekscytujace!
Po miesiacach w tropikach staramy sie dokladnie przygotowac na szwedzka zime..





Friday, 1 October 2010

Kuala Lumpur

Udalo sie! Zaczelismy w KL i konczymy w KL. Nasz karton z cieplymi ubraniami cierpliwie na nas czekal, az dziw bierze. W nim miedzy innymi Milli ubranka w rozmiarze 68, ktore wtedy byly luzne a teraz sa takie malenkie! Zjedlismy zapas roti pisang, wypilismy zapas ice milo, odwiedzilismy znane juz restauracje...

Na koniec straszie rozleniwilismy sie. Przynajmniej zdjeciowo.
Ponizej jednyne dwa zdjecia z KL.