Tuesday, 13 March 2012

Bintan cd.





Bintan

Potem poplynelismy na Bintan, tylko 10km w lini prostej od Singaporu ale ma sie wrazenie jakby to byl zupelnie inny swiat. Dzungla, brud, bieda, ale tez piekne plaze.Mieszkalismy w tradycyjnych domkach pod palmami kokosowymi, prad mielismy przez 3 godziny dziennie i nie bylo cieplej wody.


Zdjecie ponizej jest zrobione w Tanjung Pinang, znaszego pokoju z widokiem na morze :)




Singapur






Lot minal bardzo gladko i przyjemnie, maluchy byly bardzo zainteresowane podczas pierwszego lotu (7h), potem podczas przesiadki szaleli w malpim gaju, ktory okazal sie byc jedynym plusem lotniska w Doha. Drugi lot calkowicie przespali i obudzili sie ze swietnymi humorami w Sinpapurze.


Przespalismy 13godzin i poszlismy zwiedzac..

Friday, 9 March 2012

Jedziemy

Troche z opoznieniem, ale blog wraca do zycia!
Byly problemy z haslem (jakis dran wlamal mi sei do poczty), utopilam telefon, ale pozatym wszystko swietnie.

W Singapurze bylo bardzo przyjemnie, szkoda tylko ze tak krotko, ale wrocimy tam za niedlugo.

Teraz jestesmy na Bintan, ale jutro juz plyniemy na Sumatre.

Monday, 8 November 2010

The story continues...


Zmienil sie wymiar naszej wyprawy, nie jezdzimy po nowych ladach ale za to odkrywamy na nowo przedszkole, prace, codziennosc w jednym miejscu - to moze byc tak conajmniej tak samo ekscytujace!
Po miesiacach w tropikach staramy sie dokladnie przygotowac na szwedzka zime..





Friday, 1 October 2010

Kuala Lumpur

Udalo sie! Zaczelismy w KL i konczymy w KL. Nasz karton z cieplymi ubraniami cierpliwie na nas czekal, az dziw bierze. W nim miedzy innymi Milli ubranka w rozmiarze 68, ktore wtedy byly luzne a teraz sa takie malenkie! Zjedlismy zapas roti pisang, wypilismy zapas ice milo, odwiedzilismy znane juz restauracje...

Na koniec straszie rozleniwilismy sie. Przynajmniej zdjeciowo.
Ponizej jednyne dwa zdjecia z KL.

Sunday, 12 September 2010

Singapur - Little India

Mape Singapuru podzielono wyznaczajac oddzielne okolice dlaMalajow, Chinczykow, Hindusow i Bialych. Kazda grupa stworzyla bardzo stylowa enklawe. Teraz, kiedy kazdy moze mieszkac gdzie chce roznice miedzy tymi okolicami nadal sa wielkie.


W swiatyni.

I pod swiatynia.


To juz inna swiatynia. Trzech Brahminow "igralo" z ogniem a tlum mezczyzn przygladal sie w dzwiekach ciekawej, ale bardzo glosnej muzyki.



Sklepy ze zlotem.

Saturday, 11 September 2010

Singapur

Dzien nr jeden.
Mieszkamy w Johor Bahru, czyli tuz za granica miedzy Malezja a Singapurem. Z okna widzimy przejscie graniczne, a dzieki temu hotel moze miec 5 gwiazdek i nie kosztuje tyle co spanie w Singa.

Miasto jest sliczne, nowe, przemyslane, wygodne, ale troche bez charakteru. Czesc hinduska jest hinduska, Chinatown wyglada jak kazde Chinatown, centrum finansowe wyglada bogato.

Wielki brat pilnuje. Nie wolno zuc gumy, kary za rzucenie smiecia na ziemie itp...

Przedstawienie w Esplanade - theathes on the bay. Ciekawa muzyka, bardzo przypominajaca gongi z Bali.
Tam na szczycie jest basen - nasz plan na jutrzejszy dzien.




Merlion, pol lew pol ryba - symbol Singapuru, owinal Oskara swoim ogonem.



Mwrlion jest niewatpliwie bardzo fotogeniczny.












Miri



Mala wioska rybacka, ktora stala sie miastem odkad zaczeto wydobywac tam rope. Shell stawial tu pierwsze kroki, a raczej pierwsza wieze - stoi nadal, nieczynna juz, the Grand Old Lady.