Tuesday, 24 April 2012

Thursday, 19 April 2012

Ryby

Plywanie z maska i rura idzie juz zupelnie gladko.




Zlapalismy rybe do wiaderka.


Zosatawimy cos po sobie

Zaczelo sie od tego, ze morze wyrzucilo cos na brzeg.

Oskar zajal sie tym. Od razu wiedzial co trzeba zrobic.


Od dzisiaj jestesmy szczesliwymi posiadaczami palmy. Jak przyjedziemy tu nastepny raz bedziemy mogli pic pina colada z mlekiem kokosowym z wlasnej palmy!

Sunday, 15 April 2012

Tioman

Wybrana na najpiekniejsza wyspe swiata roku.. hmm.. chyba 2007. Taki sobie stozek wystajacy z morza, na ktorym jest tyle roslinnosci ze ma sie wrazenie, ze pod jej ciezarem wpadnie pod wode.





Maluchy sa zachwycone polska muzyka. Tutaj spiewaja "piosenke z aniolkami" spiewajac Wehikul czasu.

Happy hour.
Zycie podwodne fascynuje Oskara (rafa zaczyna sie 30m od brzegu i sa tam milliony przeroznych ryb, korali, zlowi itp), ale ma problemy z koordynowaniem plywania z maska, oddychania i patrzenia sie na ryby, szczegolnie ze jednoczesnie koniecznie musi opowiadac o tym co widzi. Dlatego postanowilismy uzyc tratwy, zeby mogl tylko lezec, trzymac glowe pod woda i patrzec (no i gadac caly czas). Konstrukcja ekologiczna z bambusa i desek, polaczonych tasma, sznurkiem, sznurowkami i liscmi palmowymi. Dodatkowe elementy plywajace to specjalnie wyselekcjonowane (ze smieci na plazy) butelki PET.




Z motorem na pelnych obrotach.






Wracac bedziemy jednak samolotem a nie lodka. To znak do glownego biura naszych lini (pokoik wielkosci ustepu, jedna osoba z zeszytem i kalkulatorem tam pracuje).


Pas startowy...


Przy plazy jest bar z drinkami. Przy barze jest taka magiczna hustawka. Jak kupujemy sobie drinki to oni wsiadaja na ta hustawke i tak sie hustaja ciagnac za sznurki az skonczymy.

Melakka

Z Kualalumpur do Melakki jechalismy autobusem o obiecujacej nazwie exclusif komfort. Klimatyzacja dzialala az za dobrze, ale firaneczki rzeczywiscie pierwsza klasa.


Jak przystalo na stare miasto handlowe, mozna tu znalezc duzo wplywow: koscioly, meczety, chinatown, czesc hinduska miasta. Ale skad tak osdobione riksze?






Obiad w podobno rewelacyjnej restauracji indyjskiej.. Lisc bambusa zamiast talerza.

Pan siedzial sobie sam i gral do swojej szklanki wina ryzowego.

Wielki smok w Chinatown
Katolickie koscioly - pozostalosci po Holendrach.

Malezyjskie turystki
Miasto kiedys bylo zamozne, wiec musialo sie bronic. Duzo z tych armat zostalo i teraz mozna z nich strzelac do piratow.



Miasto mialo jeszcze jedna atrakcje - obrotowa platforme widokowa, ktora wyjezdzala do gory po tak zardzewialym slupie, ze zrezygnowalam. Chlopcy jednak byli odwazni i takie oto cudowne widoki mieli okazje podziwiac.







Wednesday, 11 April 2012

Wczoraj wyjechalismy z Melakki i hustalismy sie przez 5 godzin starym autobusem przez plantacje palm i dzungle az dojechalismy do wschodniego wybrzeza. Za godzine lodka zabierze nas na Tioman i zostaniemy tam troche.

Cale szczescie ze nie wykorzystalimy naszych biletow do Banda Aceh...