Monday, 19 April 2010

Sunday, 11 April 2010

Ognisko...

Szlismy sobie popoludniu na spacerek. Po drodze jest taki nieduzy skwerek, nic specjalnego, czesto duzo smieci tam lezalo. Wczoraj stala grupa ludzi wiec podeszlismy. okazalo sie ze stoja dookola czegos co wyglada jak duza metalowa rynna a do niej podlaczone sa rury z gazem i w srodku sie pali. Dopiero jak pan zaczal grzebac pretem a tym co sie palilo i wyciagac kawalki zeby sie lepiej palily zrozumielismy ze to kremacja. Taka sobie prosta i zwyczajna, zupelnie bez ceremoni. Jedyne co po niej zostalo to troche wiecej smieci i nastepne wypalone w trawie miejsce.

Friday, 9 April 2010

Wybrzeze polnocne Bali

Dzieci ponizej 6 miesiecy sa uwazane za nie do konca na tym swiecie. Tyle maluchow umieralo, ze czeka sie az ukoncza pol roku i dopiero wtedy urzadza sie ceremonie przyjecia ich na tym swiecie. Dlatego tez maluchy ktore maja mniej niz 6mcy nie maja wsptepu do swiatyn. Milla jest duzo wieksza niz tutejsze dzieci wiec nie pytali sie nas o nic.
Natomiast my musielismy miec cos co wygladalo jak tradycyjne balijskie ubrania - sarongi (szmaty owiniete na biodrach), pasy, koszule z dlugim rekawem (ja), noz i turban (Jacek). Pasy i noz na szczescie nam pozyczyli.






A tu juz nad mozem. Jacek poszedl nurkowac zeby zobaczyc wrak wielkiego statku a my plywamy w basenie.

Budur

I jeszcze wulkan.
Planowalismy wyjsc na niego, ale 6km ktore nas od niego dzielilo jechalismy przez 3 godziny - najpierw zepsuta ciezarowka na srodku drogi, potem swieto w pobliskiej swiatyni i tysiace ludzi na drogach. Jak dojechalismy slonce bylo juz wysoko, szczyt w chmurach a my glodni.



Ubud

Ostatnia kapiel przed wyjazdem na polnoc.



Piekne pola ryzowe, ulewa i wulkan.


Ubud

To mialy byc kwiatuszki dla Babci Uli na urodziny, ale z powodu problemow komunikacyjno technicznych wysylamy je dopiero teraz.


Park zwany tez malpim gajem przy swiatyni.



Ubud

To juz Ubud, miasteczko blizej srodka wyspy. Malpy w parku kolo jednej ze swiatyn i przed naszym domkiem.




Nusa Lembongan

Ostanie zdjecia z wysepki. Praca z wodorostami

Nusa Lembongan

Odplyw, woda po kolana w calej lagunie wiec wszysci to wykorzystuja do sadzenia i wyciagania wodorostow. Tylko Milla ma to w nosie i bawi sie jak zwykle




Thursday, 8 April 2010

Nusa Lembongan




Dzieci szukaja robali w piasku. Przysmak.

Nusa Lembongan

Woda jest wysoka, wiec nikt nie pracuje. Lodki stoja a ludzie odpoczywaja.


To mialo byc zdjecie Jacka, ale sie spoznilam.


Tym razem sie udalo


Oskar lubi sie opalac, najlepiej w cieniu.

Nusa Lembongan

Oskar uczy sie telefonowac do Babci przez muszle. Podobno czasem mu wychodzi.



Nusa Lembongan

Sniadanie z widokiem


U tej pani mieszkalismy. Wraca wlasnie z zakupow.