Monday, 15 March 2010

Z lotnisk






Oskar bardzo dzielnie spisywal sie w podrozy, ogladal samoloty, autka i wszystko inne co tylko sie dalo. Bal sie tylko ze maszyny do wykrywania metali nie oddadza mu plecaka.
Jedzenie samolotowe srednio mu smakowalo, ale podobalo sie rozpakowywanie i ze mozna bylo pania prosic o rozne rzeczy i ze ona grzecznie wszystko przynosila. Tak, zdecydowanie czarowanie stewardess to jedno z ulubionych zajec Oskara.

Sunday, 14 March 2010

Palac Emiratow



W Abu Dhabi jest Palac Emiratow, podobno najdrozszy hotel na swiecie. Szejk tam nie mieszka na codzien, ale przyjmuje tam gosci i wystawia przyjecia. Ma tam tez swoj apartamencik.
Tuz przed palacem sa fontanny, ktore przypadly Oskarowi do gustu.




Zaleglosci


Od wczoraj jestesmy w Kuala Lumpur. Jest goraco, troche duszno, ale zupelnie znosnie. W tej chwili akurat jest ulewa, zaczela sie moze 3 min temu i juz sie konczy, ale zdazyla prawie utopic cale miasto.

Mamy mase zdjec, ale uzywamy kradzionego internetu i slabo idzie. Jutro przenosimy sie do innego hotelu gdize bedize internet wiec mysle ze jutro w czasie drzemki Oskara (kolo 14 - 16 tutejszego czasu) bedize dalo sie porozmawiac przez skype.

Wednesday, 10 March 2010

Oni jeszcze spia wiec moge pisac

A wiec bylo tak:

Po drodze do Brukseli nie dzialo sie nic ciekawego. Samolot byl spozniony i godzine, wiec nic nie wyszlo z planowanego wypadu do miasta i zamiast tego czekalismy na lotnisku. Maja tam ladny wybieg dla dzieci i Oskar go docenil.

Zaczelo sie przy wsiadaniu do samolotu. Kazali wsiadac godzine przed odlotem, a poniewaz samolot byl opozniony wiec w sumie siedzielismy tak przypieci pasami poltorej godziny. Do tego cos im sie pomieszalo i wlaczone bylo ogrzewanie na max, istna sauna. Uratowal nas prezent od lini lotniczych ktory Oskar dostal - puzzle, kredki, malowanki, skarpetki, szczoteczka do zebow, soczki, a wszystko to w torebce - wiec bylo co wkladac i wyciagac. TYlko bidulka Milusia darla sie przez godzine.

Reszta lotu juz byla bez wiekszych wrazen, Milusia spala, Oskar zjadl "siamolotowe jedzenie" i tez poszedl spac. Rano krazylismy przez ponad godz nad Abu Dhabi bo byla straszna mgla. Ale najciekawsze zaczelo sie jak juz wyladowalimy. Przy kontroli paszportow okazalo sie ze przy wlezdzie do Abu Dhabi jednak musze miec wize, i ona musi byc zamowiona z siedmiodniowym wyprzedzieniem, a nie tak jak nas informowano w ambasadzie. Najpierw powiedzieli ze nie moge wjechac, potem linie lotnicze zajely sie nami i zalatwili zaproszenie, i po 9 godz czekania przyszli do nas z wiza.

Jak tylko wyszlismy przyjechal po nas Dale, z Hospitality Club, bardzo mily gosc, i pojechalismy razem na zakupy a potem do niego do domu gotowac kolacje. Oskar padl przed jedzeniem i spal ciagiem az do rana, czyli 14 godzin, a my zjedlimy i poszlismy spac pozniej, czyli o ... 21 :). I tym sposobem stracilismy caly dzien na lotnisku, ale przynajmniej pogadalismy duzo z ludzmi tam pracujacymi, mowili duzo intersujacych rzeczy o tutejszych regulach.

Wczoraj chodzilismy po miescie i podziwialismy. Wyglada zupelnie inaczej niz sie spodziewalam, wielkie miasto (na mapie wygladalo na malenstwo) z wielkim centrum, najstawsze budynki maja moze 30 lat i to nazywa sie starym miastem. Zlote taksowki, zlote szyldy, zlote dachy. Bardzo malo widac tutejszych, rdowici Arabowie stanowia tylko 13% ludnosci i rzeczywicie na ulicach glownie widac Hindusow, Pakistanczykow, Filipinczykow i bialasow. Chcielismy zobaczyc palac Emiratow, ale akurat szejk rozdawal nagrody w jakims konkursie pisarskim, zrobil impreze na 1000 osob a nas nie zaprosil. W kazdym razie palac jest najdrozszym na swiecie hotelem i z zewnatrz wyglada imponujaco.

Dzisiaj jedziemy do Al Ain, jak tylko wstana..

O jeden dzien mniej

Pierwszy dzien zwiedzania mamy za soba. Do Abu Dhabi dolecielismy juz wczoraj, ale musielismy spedzic prawie caly dzien na lotnisku. W kazdym razie teraz wszystko juz sie wyprostowalo, caly dzien lazilismy po miescie, a jutro jedziemy do Al Ain, oazy na granicy z Omanem.

Padamy ze zmeczenia, wszyskie zdjecia i wiecej opisow poslemy chyba dobiero z Kuala Lumpur.
Buziaki!

Thursday, 4 March 2010

Juz prawie koniec pakowania wszystkiego co nam nie bedzie potrzebne przez najblizsze 3 dni. No moze poza kuchnia. Jutro o 10 rano podpisujemy kontrakt o wynajem mieszkania i potem idziemy to uczcic kawa i ciastkiem. Potem LUZ- juz nic nie zostalo do zrobienia!!! Upps.. jeszcze tylko parapet trzeba pomalowac...
Posted by Picasa

Saturday, 13 February 2010


Witam!
To jest pierwszy post, jeszcze z domu. Jezeli chcesz czytac o tym co robimy i gdzie jestesmy to dobrze trafiles!

Zacznijmy od konkursu: co znaczy Osmijado?
Nagroda niespodzianka.
Posted by Picasa

Wednesday, 11 October 2006

Tuesday, 10 October 2006

Wednesday, 30 August 2006

Thursday, 24 August 2006

Wednesday, 9 August 2006