Powrot w znajome miejsce. Oskar poszedl sie wspinac, a Milla na babskie pogaduszki.
Labels
.
Abu Dhabi
Australia
Austria
Brunei
Bulgaria
Chiny
Filipiny
Francja
Grecja
Gualemala
Hong Kong
Indonezja
Irlandia
Islandia
Japonia
Kambodza
Korea Pd
Kosovo
Kostaryka
Kuala Lumpur
Kuba
Laos
Macedonia
Malezja
Meksyk
Mongolia
Myanmar
Nepal
Nowa Zelandia
Polska
Qatar
Rosja
Singapur
Slowacja
Sri Lanka
Szwajcaria
Szwecja
Tajlandia
Turcja
Tybet
USA
Wietnam
Wlochy
Thursday, 24 June 2010
Ostatki
To juz ostatni dzien w Japonii.
Powrot w znajome miejsce. Oskar poszedl sie wspinac, a Milla na babskie pogaduszki.
Biale koszule jada do pracy.
Oskar kieruje supejexpjesem. Przez radio mowi "Stacjo, uwazaj bo jade"
Ostanie ciasteczka w ksztalcie rybek z nadzieniem z czerwonej fasoli.
Tradycyjny japonski ogrod.
I tradycyjna japonska herbaciarnia.

Po drodze zatrzymalismy sie w Himeji, jest tam jeden z kilku tylko zachowanych zamkow.

Deszcz slicznie wygladal na roslinach, inaczej nic na naszych jedynych cieplych ubraniach.

Ostanie godziny spedzilismy w cieple centrum handlowego, co chyba wszystkim dobrze zrobilo.

Powrot w znajome miejsce. Oskar poszedl sie wspinac, a Milla na babskie pogaduszki.
Toya Shikotsu
Park narodowy. Wulkany, lasy, niedzwiedzie.


Szlismy na gore ktora widac w lewym gornym rogu.
Podobno najwieksze jezioro w kraterze na swiecie, ma 42 km obwodu. Dookola rozsiane dziesiatki mniejszych kraterow.

Nauka chodzenia z patykiem. Ciezka sprawa, wymaga duzej koncentracji.
Przed ostanim wybuchem byla tu droga.
Drogi ciaz dalszy. To cos na gorze to kawalek asfaltu.

I jeszcze stara droga.

I jeszcze stara droga.
Aomori i Sapporo
Hachinohe
Miasteczko samo w sobie przeokropnie nudne, wiekszosc wybudowana w latach 70, jak zreszta reszta Japonii, teraz juz smutno wyglada. Ciekawa jest natomiast malenka wysepka niedaleko od miasta, Kabushima, rezerwat jakiegos dziwnego gatunku mew ze swiatynia na szczycie. Na szczescie padalo - parasole ochronily nas nie tylko przed deszczem.




Tuesday, 15 June 2010
W strone Hokkaido
Koniec siedzenia na miejscu.
Jutro o 5.00 rano ruszamy w droge. Najpierw musimy dojechac kolejka do Ueno starajac sie zdazyc przed porannym szczytem, a potem juz wygodnie jedziemy do Hachinohe shinkansenem - superexpresem. Potem dalej na polnoc, na Hokkaido, szukac niedzwiedzi.
Wracajac na poludnie jeszcze raz poogladamy sobie gore Fuji, zatrzymamy sie w Himeji, a 22 czerwca wieczorem wsiadziemy na prom do Korei.
Komputery zostawiamy narazie w Tokyo, razem z wiekszoscia naszych rzeczy i lekko, z jednym tylko tobolkiem, jedziemy na polnoc. Tak wiec pewnie damy znak zycia dopiero jak bedziemy juz w Korei.
U nas gra Jason Mraz, live. Oskar slucha go nawet na dobranoc zamiast bajki.
Jutro o 5.00 rano ruszamy w droge. Najpierw musimy dojechac kolejka do Ueno starajac sie zdazyc przed porannym szczytem, a potem juz wygodnie jedziemy do Hachinohe shinkansenem - superexpresem. Potem dalej na polnoc, na Hokkaido, szukac niedzwiedzi.
Wracajac na poludnie jeszcze raz poogladamy sobie gore Fuji, zatrzymamy sie w Himeji, a 22 czerwca wieczorem wsiadziemy na prom do Korei.
Komputery zostawiamy narazie w Tokyo, razem z wiekszoscia naszych rzeczy i lekko, z jednym tylko tobolkiem, jedziemy na polnoc. Tak wiec pewnie damy znak zycia dopiero jak bedziemy juz w Korei.
U nas gra Jason Mraz, live. Oskar slucha go nawet na dobranoc zamiast bajki.
Saturday, 12 June 2010
Subscribe to:
Posts (Atom)